Lullaby
Tematem wystawy jest miasto - pejzaż, za którym stoi człowiek; jego twórca, użytkownik, destruktor i jego ofiara.
Miasto zostało stworzone przez człowieka dla człowieka. Jest obrazem i świadectwem rozwijającej się w zawrotnym tempie cywilizacji. Mury zabytkowych kamienic są zasłaniane przez ciągle rosnący gąszcz kolorowych bilbordów i szklanych konstrukcji. Jednak za tą plastikową ścianą "postępu" znajduje się inny świat. Zapomniany i pozostawiony sam sobie zaczął dziczeć. Dawna świetność i charakter nadany tym miejscom już prawie całkowicie skruszyły się i zginął pod warstwą brudu i graffiti. Pozostała tylko martwa dżungla zapuszczonych osiedli, gnijących podwórek, podupadłych klatek schodowych.
Mimo to jest to dom wielu ludzi. Oni wrośli w to miejsce. Otacza ich dokoła, nie potrafią wyjść, uwolnić się. Światło innej rzeczywistości jest pawie niedostrzegalne. Czy czekają jeszcze na wiatr, który zabierze ich z tego martwego morza?
Zdjęcia są częścią wystaw Pictorial Teamu - "Ulica Krokodyli", "Tajemnica i Melancholia Ulicy", "Umarła Klasa"
Dom niewoli
"Lecz ojciec mój rozwinął tymczasem program tej wtórej demiurgii, obraz tej drugiej generacji stworzeń, która stanąć miała w otwartej opozycji do panującej epoki. - Nie zależy nam - mówił on - na tworach o długim oddechu, na istotach na daleką metę. Nasze kreatury nie będą bohaterami romansów w wielu tomach. Ich role będą krótkie, lapidarne, ich charaktery - bez dalszych planów. Często dla jednego gestu, dla jednego słowa podejmiemy się trudu powołania ich do życia na tę jedną chwilę. Przyznajemy otwarcie: nie będziemy kładli nacisku na trwałość ani solidność wykonania, twory nasze będą jak gdyby prowizoryczne, na jeden raz zrobione. Jeśli będą to ludzie, to damy im na przykład tylko jedną stronę twarzy, jedną rękę, jedną nogę, tę mianowicie, która im będzie w ich roli potrzebna. Byłoby pedanterią troszczyć się o ich drugą, nie wchodzącą w grę nogę. Z tyłu mogą być po prostu zaszyte płótnem lub pobielone. Naszą ambicję pokładać będziemy w tej dumnej dewizie: dla każdego gestu inny aktor. Do obsługi każdego słowa, każdego czynu powołamy do życia innego człowieka. Taki jest nasz smak, to będzie świat według naszego gustu. Demiurgos kochał się w wytrawnych, doskonałych i skomplikowanych materiałach, my dajemy pierwszeństwo tandecie. Po prostu porywa nas, zachwyca taniość, lichota, tandetność materiału. Czy rozumiecie - pytał mój ojciec - głęboki sens tej słabości, tej pasji do pstrej bibułki, do papier mâ ché , do lakowej farby, do kłaków i trociny? To jest - mówił z bolesnym uśmiechem - nasza miłość do materii jako takiej, do jej puszystości i porowatości, do jej jedynej, mistycznej konsystencji. Demiurgos, ten wielki mistrz i artysta, czyni ją niewidzialną, każe jej zniknąć pod grą życia. My, przeciwnie, kochamy jej zgrzyt, jej oporność, jej pałubiastą niezgrabność. Lubimy pod każdym gestem, pod każdym ruchem widzieć jej ociężały wysiłek, jej bezwład, jej słodką niedźwiedziowatość.(...) - Słowem - konkludował mój ojciec - chcemy stworzyć po raz wtóry człowieka, na obraz i podobieństwo manekina."
Bruno Schulz - fragment "Sklepów cynamonowych" Zdjęcia są częścią wystawy Pictorial Teamu - "Ulica krokodyli"
Traktat o manekinach
"Zdawało się, że całe generacje dni letnich (jak cierpliwi sztukatorzy, obijający stare fasady z pleśni tynku) obtłukiwały kłamliwą glazurę, wydobywając z dnia na dzień wyraźniej prawdziwe oblicze domów, fizjonomię losu i życia, które formowało je od wewnątrz. Teraz okna, oślepione blaskiem pustego placu, spały; balkony wyznawały niebu swą pustkę; otwarte sienie pachniały chłodem i winem."
Bruno Schulz - fragment "Sklepów cynamonowych"
Summer in the city
Pejzaż nieodkryty... Pod wpływem zachwytu nad pięknem natury powstał świat barw, światłocieni...
Rzeczywistość przefiltrowana przez umysł twórcy i stworzona raz jeszcze, tak jak dyktowała wyobraźnia i emocje.
Nowy świat. Namalowany światłem raz jeszcze. Niebędący już rzeczywistością, ale wariacją na jej temat.
Świat przefiltrowany przez umysł twórcy i namalowany światłem raz jeszcze. Nie jest już rzeczywistością, ale odbiciem obrazu jaki urodził się w wyobraźni.
Pejzaż nieodkryty... Pod wpływem zachwytu nad pięknem natury, fascynacji otaczającą nas rzeczywistością powstał świat...
Pejzaż nieodkryty... Nowy świat. Namalowany światłem raz jeszcze.
Zdjęcia są częścią wystawy Pictorial Teamu - "Cisza tylko w oddali"